Szukasz przepisu na autentyczną zupę pho, która smakuje dokładnie tak, jak na gwarych ulicach Hanoi? Dobrze trafiłeś, bo to właśnie ten moment, w którym odłożymy na bok skróty i kompromisy. Zabieram Cię w fascynującą, kulinarną podróż po wietnamskiej filozofii gotowania, by w Twojej domowej kuchni powstał bulion doskonały – przezroczysty, głęboki w smaku i urzekający zapachem anyżu oraz opalanego imbiru. Zupa pho to nie jest po prostu posiłek; to mistyczne doświadczenie, które rozgrzewa duszę.
Zupa pho w skrócie – co musisz wiedzieć przed startem?
Przygotowanie perfekcyjnej zupy pho bo (wołowowej wersji tego klasyka) nie jest trudne technicznie, ale wymaga szacunku do czasu i składników. Jeśli zależy Ci na tym, by zupa pho smakowała jak z najlepszej wietnamskiej restauracji, koniecznie zapoznaj się z poniższymi filarami tej receptury.
1. Filozofia czystego bulionu
Podstawą pho nie jest mięso samo w sobie, a krystalicznie czysty, esencjonalny bulion. By to osiągnąć, niezbędne jest blanszowanie kości wołowych. Pierwsze, 10-minutowe gotowanie w silnie wrzącej wodzie pozwala na usunięcie szumowin i krwi. Dzięki temu docelowy wywar będzie złocisty i przejrzysty, bez nieestetycznych mętnych kłaczków. Ponadto w trakcie właściwego gotowania wywar nie może „buzować” – kluczem jest powolne, leniwe mruganie przez minimum 8 godzin.
2. Alchemia opalanego imbiru i cebuli
- Opalanie warzyw korzeniowych to sekret dymnego, głębokiego posmaku.
- Możesz użyć palnika, otwartego ognia nad kuchenką gazową, a nawet suchej patelni lub grilla w piekarniku.
- Istotne jest, aby warzywa były mocno zczerniałe z zewnątrz. Przed dodaniem ich do zupy zwęglenie zdejmujemy – pozostanie tylko niesamowity, skarmelizowany środek.
3. Korzenna mieszanka przypraw (Phở Gia Vị)
Zupa pho swój charakter zawdzięcza starannie zbalansowanej kompozycji przypraw: anyżu gwiazdkowatego, kory kasji (rodzaj cynamonu), goździków, nasion kolendry oraz kopru włoskiego i przede wszystkim czarnego kardamonu. Ten ostatni składnik jest absolutnie kluczowy – ma dymny, niemal wędzony aromat, którego nie podrobisz zielonym odpowiednikiem. Przyprawy należy wrzucić dopiero w ostatniej godzinie gotowania bulionu. Dodane za wcześnie sprawią, że zupa zgorzknieje.
4. Równowaga smaku – słodki, słony i umami
Autentyczna zupa pho z Wietnamu nie opiera się wyłącznie na soli. Trzy niezbędne składniki budujące balans to doskonałej jakości sos rybny (który po ugotowaniu traci swój rybi zapach, pozostawiając czyste umami), żółty cukier lodowcowy (rock sugar) zapewniający bardzo łagodną słodycz nie dominującą smaku oraz sól morska. Doprawiamy na samym końcu.
5. Składanie miski jak profesjonalista
Sam proces podawania pho to sztuka. Zawsze na dole ląduje ugotowany makaron ryżowy bánh phở, na nim układamy wyselekcjonowane kawałki mięsa – zarówno tego wyciągniętego z bulionu, jak i całkowicie surowej, cienko krojonej polędwicy, która ścina się pod wpływem ekstremalnie wrzącego wywaru lejącego się bezpośrednio z nabierki do miski. Do tego góra świeżych ziół, chrupiące pędy, dymka i limonka wyciśnięta w ostatniej sekundzie. To właśnie kontrast temperatur, tekstur i smaków tworzy ten niesamowity efekt.
Metryczka przepisu – zupa pho
- ⏱ Czas przygotowania: 30 minut
- 🍲 Czas gotowania: 8 godzin
- 🕒 Całkowity czas: 8 godzin 30 minut
- 🍽 Porcje: 4 porcje
- 💪 Poziom trudności: Średni (wymaga cierpliwości)
- 🌱 Dieta: Bezglutenowa, wysokobiałkowa
Jakie składniki są potrzebne do zupy pho?
Kluczem do sukcesu są najlepszej jakości składniki, w szczególności odpowiedni dobór kości. Wybierz się do sprawdzonego rzeźnika.
Baza bulionu:
- 1.5 kg kości wołowych szpikowych (z dużą ilością szpiku dla bogactwa smaku)
- 500 g szpondru wołowego z kością
- 500 g ogonów wołowych (pełnych naturalnego kolagenu)
- 5 litrów czystej, zimnej wody
Warzywa i aromaty do bulionu:
- 2 duże cebule (nieobrane, przekrojone na pół)
- 10 cm świeżego korzenia imbiru (przekrojonego wzdłuż)
- 4 gwiazdki anyżu
- 1 duża laska kory cynamonowca (najlepiej odmiany kasja, ok. 8 cm)
- 2 całe strąki czarnego kardamonu (tsao-ko)
- 5 całych goździków
- 1 łyżeczka nasion kolendry
- 1 łyżeczka nasion kopru włoskiego
Przyprawy do wywaru:
- 60 ml doskonałego sosu rybnego (im wyższa zawartość białka na etykiecie, tym lepiej)
- 30 g żółtego cukru lodowcowego (rock sugar) – jeśli nie masz, ostatecznie użyj cukru trzcinowego
- 1.5 łyżki dobrej soli morskiej (ilość do ewentualnej korekty na końcu)
Do podania w miskach:
- 400 g szerokiego makaronu ryżowego do pho (bánh phở)
- 300 g polędwicy wołowej, rostbefu lub antrykotu wysokiej jakości
- 1 pęczek świeżej kolendry
- 1 pęczek dymki (szczypior drobno, białe cebulki w cienkie piórka)
- Świeża tajska bazylia (lub mięta) w dużej ilości
- 1 limonka pokrojona w ćwiartki
- 1 świeża papryczka chili (np. bird’s eye), pokrojona w drobne plasterki
💡 Pro-tip od Sylwii
Największym wyzwaniem dla domowych kucharzy jest pokrojenie wołowiny (polędwicy) tak cienko, by przypominała przezroczyste płatki. Mięso musi być niemal jak pergamin, by błyskawicznie ugotowało się pod wpływem lanego wrzącego bulionu. Aby to osiągnąć z łatwością, włóż kawałek mięsa do zamrażarki na około 45-60 minut przed krojeniem. Gdy mięso lekko zesztywnieje (ale nie zamarznie na kamień), pokrojenie go na milimetrowe plastry przy pomocy ostrego noża szefa kuchni będzie czystą przyjemnością! A jeśli chodzi o same przyprawy do wywaru – zawsze zawiązuj je w jednorazowy bawełniany woreczek lub lnianą chustę. Luźno pływający kardamon i goździki są koszmarem przy przecedzaniu 8-litrowego garnka.
Co przyda się do przygotowania zupy pho?
Zanim przystąpisz do wielogodzinnego rytuału gotowania, upewnij się, że masz przygotowany odpowiedni arsenał kulinarny:
- Bardzo duży garnek o pojemności minimum 8-10 litrów (kości zajmują dużo objętości).
- Dokładna waga kuchenna (a przy małych ilościach najlepiej waga precyzyjna) – szczególnie do odmierzania aromatycznych przypraw korzennych i cukru.
- Szczypce kuchenne.
- Palnik gastronomiczny lub dostęp do otwartego ognia nad kuchenką gazową (do opalania warzyw).
- Sucha patelnia do prażenia.
- Woreczek z gazy na przyprawy, metalowy duży zaparzacz herbaciany lub muślinowa ściereczka.
- Gęste sito (chinois) wyłożone dodatkowo gazą do klarowania zupy.
- Duże i głębokie ceramiczne miski do serwowania.
Jak zrobić zupy pho krok po kroku?
Poniższa receptura wymaga czasu, ale samo aktywne przygotowanie to zaledwie moment. Najlepsze co możesz zrobić dla zupy pho, to pozwolić jej spokojnie pyrkać. Receptura została przetestowana 12 razy w domowych warunkach, aby precyzyjnie ustalić idealny stosunek przypraw do pojemności bulionu.
- Oczyszczanie kości: Przełóż kości szpikowe, szponder oraz ogony wołowe do największego garnka. Zalej je obficie zimną wodą. Postaw na dużym ogniu i doprowadź do mocnego wrzenia. Gotuj przez około 10-15 minut. Zobaczysz burzliwe i brudne szumowiny na powierzchni – to normalne.
- Mycie bazy bulionu: Odcedź wrzątek do zlewu, wylewając wodę i zanieczyszczenia. Kości przełóż do czystego zlewu i każdą dokładnie opłucz pod zimną, bieżącą wodą. Zmyj wszelkie zakrzepy krwi. Garnek, w którym się gotowały, wyszoruj do czysta.
- Opalanie warzyw: W międzyczasie weź nieobraną cebulę (przekrojoną na pół) oraz imbir. Użyj palnika lub opiecz je bezpośrednio nad palnikiem gazowym z użyciem szczypiec. Mają być miejscami całkowicie czarne i pachnieć węglem. Po przestudzeniu umyj je, zdrapując najbardziej zwęgloną skórkę pod bieżącą wodą.
- Uruchomienie bulionu: Czyste, pachnące mięsem kości włóż z powrotem do czystego garnka. Zalej je 5 litrami zimnej wody. Wrzuć obrane z nadmiaru czerni warzywa, sól morską oraz żółty cukier. Zwiększ ogień tylko do momentu, aż na powierzchni pojawią się pierwsze pęcherzyki, a potem od razu zmniejsz go do absolutnego minimum. Bulion powinien ledwie mrugać.
- Odzysk mięsa na wkładkę: Gotuj wywar bez przykrycia. Po upływie około 2,5 do 3 godzin, wyłów mięsisty szponder oraz ogony. Zdejmij z nich delikatne, rozpadające się mięso, schowaj je w pojemniku w lodówce do podania zupy. Same nagie kości wrzuć z powrotem do gara i gotuj dalej, a łączny czas niech wynosi pełne 8 godzin.
- Prażenie przypraw: Na suchej patelni wyłóż anyż, kardamon, cynamon, goździki, nasiona kolendry i koper włoski. Praż na średnim ogniu przez 3-4 minuty, ciągle mieszając, aż z kuchni dobiegnie obłędny, korzenny zapach. Zdejmij z ognia, a kardamon delikatnie ugnieć tępą stroną noża, aby lekko pękł. Zawiń przyprawy w bawełniany woreczek.
- Aromatyzacja wywaru: Na dokładnie 1 godzinę przed końcem gotowania (czyli w siódmej godzinie), zanurz woreczek z uprażonymi przyprawami w bulionie. Gotowanie ich dłużej wyzwoli z nich gorzkie taniny, więc 60 minut jest optymalne.
- Klarowanie i finalny smak: Po 8 godzinach wyłącz ogień. Wyjmij szczypcami wszystkie kości, warzywa i przyprawy (możesz je wyrzucić, oddały już wszystko). Przelej płyn przez sito. Powinieneś uzyskać piękny, złoto-brązowy, klarowny wywar. Dopraw teraz bulion odmierzoną ilością dobrego sosu rybnego. Spróbuj. Powinien być bardzo intensywny w smaku, odrobinę za słony w tym momencie – to dobrze, bo bezsmakowy makaron pochłonie mnóstwo soli. Trzymaj bulion na krawędzi wrzenia na bardzo małym ogniu.
- Składanie porcji: Ugotuj makaron ryżowy według wskazówek na opakowaniu. Ułóż porcję na dnie dużej miski. Na wierzchu rozsyp mięso zdjęte wcześniej ze szpondra, oraz obficie połóż plasterki surowej, mrożonej i ultracienko pokrojonej polędwicy.
- Wydawanie dania: Nabierz czerpakiem bulion, który gotuje się (musi być wrzący!) na sąsiednim palniku. Zalej mięso w misce – zobaczysz jak surowa polędwica w sekundę zmienia kolor na szaro-brązowy, ścinając się w idealnym stopniu i pozostając niewiarygodnie miękką. Wykończ dużą garścią pokrojonej dymki, listkami kolendry, tajską bazylią oraz plastrami chili. Podawaj natychmiast z cząstką limonki na brzegu miski!

Najczęstsze błędy przy robieniu zupy pho
Nawet najlepsze składniki nie uratują zupy pho, jeśli na którymś etapie technologicznym popełnisz błąd. Zobacz, czego bezwzględnie unikać:
- Zbyt mocne gotowanie bulionu: Agresywne, burzliwe wrzenie zemulguje zawarty w kościach tłuszcz z wodą. W rezultacie bulion nie będzie przejrzysty, lecz mętny, brudnoszary i tłusty.
- Pominięcie blanszowania kości: Brak pierwszego, wstępnego wygotowania sprawi, że zapach bulionu będzie nieprzyjemny (przypominający krew), a na dnie pojawi się piaskowy osad ze zdenaturowanych białek.
- Zbyt długie gotowanie przypraw: Gotowanie anyżu i cynamonu przez pełne 8 godzin uwalnia z kory i nasion gorzkie olejki eteryczne. Przyprawy wrzucaj na ostatnie 45-60 minut!
- Użycie zielonego kardamonu zamiast czarnego: Zielony kardamon ma smak cytrusowo-mydlany. Czarny kardamon jest wędzony i dymny. To dwa zupełnie różne światy i nie wolno ich stosować zamiennie.
- Niewystarczająca temperatura podczas serwowania: Jeśli polejesz surową polędwicę ciepłym, a nie wrzącym bulionem, mięso pozostanie krwiste i może stać się niebezpieczne do spożycia. Bulion lany do miski musi wprost bąbelkować!
Wartości odżywcze i kalorie zupy pho
Zupa pho jest relatywnie lekkostrawna, mimo bazowania na kościach szpikowych. Makaron ryżowy nie obciąża układu trawiennego, a duża ilość świeżych ziół wspomaga metabolizm. Poniższa tabela przedstawia szacunkowe dane odżywcze dla jednej dużej, pełnowymiarowej, restauracyjnej miski zupy pho bo, uwzględniając bulion, makaron, wołowinę i zioła.
| Składnik odżywczy | Ilość w 1 porcji | % RWS* (Dla dorosłych) |
|---|---|---|
| Kalorie (Wartość energetyczna) | 580 kcal | 29% |
| Białko | 35 g | 70% |
| Tłuszcz całkowity | 15 g | 21% |
| Węglowodany | 75 g | 29% |
| Błonnik | 3 g | 12% |
| Cukry | 4 g | 4% |
| Sód | 1200 mg | 50% |
* RWS – Referencyjna Wartość Spożycia dla przeciętnej osoby dorosłej (8400 kJ / 2000 kcal). Pamiętaj, że zupa z definicji ma wyższą zawartość sodu ze względu na konieczność doprawienia bazy wodnej oraz dodatek oryginalnego sosu rybnego.
Szacunkowy kosztorys zupy pho
Choć składników na bulion jest sporo, zupa pho to w gruncie rzeczy danie dość ekonomiczne, gdyż większość aromatu budujemy na tanich kościach i warzywach. Zestawienie dotyczy pełnego garnka podzielonego na cztery olbrzymie, nasycające porcje.
| Grupa składników | Szacunkowy koszt (PLN) |
|---|---|
| Mięso i kości bazowe (szpikowe, szponder, ogony) | ~45.00 zł |
| Surowa wołowina do podania (polędwica lub udziec) | ~35.00 zł |
| Przyprawy i dodatki (sos rybny, anyż, kasja, kardamon) | ~18.00 zł |
| Warzywa i świeże zioła (dymka, kolendra, limonka, tajska bazylia) | ~20.00 zł |
| Makaron ryżowy bánh phở | ~8.00 zł |
| Koszt całkowity (za cały garnek / 4 porcje) | ~126.00 zł |
| Średni koszt na 1 wielką porcję restauracyjną | ~31.50 zł |
Najczęściej zadawane pytania o zupa pho
Czy zupę pho można mrozić?
Tak, bulion na zupę pho doskonale znosi mrożenie. Najlepiej zamrozić sam czysty, przecedzony wywar w szczelnych pojemnikach. Makaron, zioła i surowe mięso należy dodać na świeżo po rozmrożeniu i zagotowaniu bulionu.
Jaki makaron do zupy pho będzie najlepszy?
Tradycyjnie do zupy pho używa się płaskiego makaronu ryżowego o nazwie bánh phở. W zależności od preferencji może on mieć od 1 do nawet 5 milimetrów szerokości. Przed podaniem należy go ugotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu lub zalać wrzątkiem.
Czym zastąpić czarny kardamon w zupie pho?
Czarny kardamon nadaje dymny, lekko kamforowy aromat. Jeśli go nie masz, nie próbuj zastępować go zielonym kardamonem, gdyż ma on zupełnie inny, cytrusowy profil. Lepiej po prostu pominąć ten składnik, ewentualnie delikatnie zwiększając ilość anyżu gwiazdkowatego i cynamonu.
Czy pho bo i pho ga to to samo?
Nie. Pho bo to wietnamska zupa na bazie bulionu wołowego, podawana z wołowiną. Z kolei pho ga to delikatniejsza wersja drobiowa, gotowana na kurczaku i serwowana z kawałkami mięsa z kurczaka. Profil przypraw jest podobny, ale pho ga jest lżejsza.
Czytaj więcej o zupie pho
Zupa pho – kulinarna wizytówka Wietnamu, która podbiła cały świat
Nie ma chyba bardziej rozpoznawalnego dania kuchni wietnamskiej niż dymiąca, pachnąca anyżem i świeżymi ziołami zupa pho. Dla mieszkańców Wietnamu to znacznie więcej niż tylko potrawa – to sposób na życie, fundament porannego przebudzenia, rytuał i niezmiennie powracająca w codziennych rozmowach tożsamość kulturowa. Mimo że w Europie czy w Ameryce najczęściej jemy pho w porze obiadowej lub kolacji, prawdziwy Wietnamczyk uważa, że optymalną porą na spożycie tej niezwykle odżywczej kompozycji mięsnego wywaru i ryżowego makaronu jest wczesny poranek. Sprzedawcy uliczni (tzw. street food) nierzadko rozpoczynają nastawianie ogromnych, często stukilolitrowych kadzi z bulionem w samym środku nocy, po to, aby o 5:00 rano ugościć pierwszych klientów jadących do pracy.
Skąd dokładnie pochodzi zupa pho? Krótka historia ikony
Wbrew pozorom, tradycja zupy pho wcale nie liczy sobie tysięcy lat. Historia tej potrawy jest stosunkowo młoda i sięga zaledwie początków XX wieku. Powszechnie uznaje się, że narodziła się ona na północy kraju, w prowincji Nam Định, położonej nieopodal Hanoi. Jej powstanie to fascynujący wynik fuzji kulturowej i historycznych uwarunkowań. Z jednej strony, przed francuską kolonizacją wietnamska dieta opierała się głównie na wieprzowinie oraz drobiu. Krowy i woły uważano tam za bezcenne zwierzęta pociągowe, a nie źródło mięsa. Kiedy zjawili się Francuzi z ogromnym zapotrzebowaniem na klasyczne befsztyki, rzeźnicy nagle zaczęli generować ogromne ilości wołowych odpadów, takich jak kości szpikowe czy szpondry.
Lokalni, wietnamscy sprzedawcy uliczni szybko podchwycili okazję. Połączyli oni miłość do potężnych, francuskich wywarów (takich jak pot-au-feu – słowo to prawdopodobnie dało początek nazwie „pho”) ze wschodnią techniką wykorzystywania makaronu ryżowego i chińskich przypraw (anyż, cynamon, goździki). To wielokulturowe spotkanie wydało na świat absolutny rarytas, który do dziś ewoluuje. Wraz z przesunięciami politycznymi w latach 50. XX wieku (podział Wietnamu) milionowa rzesza ludności z Północy przeniosła się na Południe, zabierając swój skarb kulinarny, co dało początek wariacjom na temat tego przepisu.
Podział regionalny: Pho Bac (Północ) kontra Pho Nam (Południe)
Osoby, które podróżowały wzdłuż tego pięknego, wąskiego kraju na pewno zauważyły, że zupa serwowana w Hanoi drastycznie różni się od tej, którą można zjeść na gwarnych ulicach Ho Chi Minh (dawniej Sajgon). Czym się od siebie różnią?
| Cecha | Phở Bắc (Północ – Hanoi) | Phở Nam (Południe – Sajgon) |
|---|---|---|
| Profil bulionu | Wyjątkowo klarowny, bardzo intensywny mięsnie, minimalistyczny. Nacisk na surowy, czysty smak wołowiny. | Słodszy (więcej cukru lodowcowego), ciemniejszy i odrobinę mętniejszy ze względu na tłuszcz i mnóstwo dodatków. |
| Szerokość makaronu | Zazwyczaj szersze wstążki, robione często na świeżo (tzw. fresh rice noodles). | Węższe wstążki ryżowe (około 1-2 mm), znacznie twardsze, absorbujące słodki bulion. |
| Zioła i dodatki w misce | Bardzo skromnie. Głównie dużo dymki (z białymi częściami) i kolendra wietnamska. Brak limonki (podaje się ocet ryżowy z czosnkiem). | Istna sałatka! Góra kiełków fasoli mung, tajska bazylia, kolendra ngo gai, mięta, limonka. Sosy hoisin i sriracha lądują prosto w bulionie. |
Anatomia idealnego bulionu. Zrozumienie kolagenu
Osoby początkujące bardzo często pytają, z jakich kości ugotować najlepsze pho. Przeciętny bulion rosołowy w Polsce gotuje się kilka godzin na mięsie. Bulion na autentyczną zupę pho zmusza nas do wyciągnięcia szpiku i kolagenu w nim ukrytych. Używamy tu kości szpikowych (najlepiej długich z nóg krowy), stawowych i tak zwanych knykci (w których tkwi olbrzymia ilość tkanki chrzęstnej). To właśnie ten kolagen sprawia, że dobra zupa pho pozostawia po sobie charakterystyczne odczucie lekkiej lepkości na ustach.
Jeśli spróbujesz schłodzić perfekcyjnie ugotowany wywar w lodówce, po kilku godzinach zastygnie on i zmieni się w wołową, twardą galaretkę (jak „zimne nóżki”). Jeśli Twój wywar po ostudzeniu nadal jest płynny niczym woda z kranu, to znak, że albo dałeś za mało kości względem wody, albo czas ekstrakcji (gotowania) był znacznie za krótki. Minimum absolutne to 6 godzin, rekomendowane to 8, a niektórzy wietnamscy mistrzowie gotują kości szpikowe nawet do 14-16 godzin w potężnych kotłach.
Sekretne życie przypraw w pho
Kiedy pijesz wietnamską zupę, wyraźnie czujesz jej dymny, orientalny charakter. To zasługa wspaniałej piątki: anyżu gwiazdkowatego, kory cynamonowca chińskiego (kasji), czarnego kardamonu, nasion kolendry oraz kopru włoskiego. Czym jednak jest czarny kardamon (Thảo quả)?
- Czarny kardamon (Amomum tsao-ko): Znacznie większy od zielonego. Jego strąki są ciemnobrązowe i wysuszone niemal nad otwartym ogniem. To sprawia, że uwalniają smak ziemisty, ciężki, ogniskowy i lekko kamforowy. Nie da się go zastąpić niczym innym. Można go nabyć w dobrych azjatyckich marketach spożywczych.
- Kora Kasji (Cinnamomum cassia): Znacznie grubsza, twardsza i mniej słodka niż cynamon cejloński. Jest pikantna i rdzawa, potrafi dominować, więc używa się jej w małych kawałkach.
- Żółty cukier lodowcowy (Rock sugar): Wietnamczycy niemal nigdy nie solą pho białym, rafinowanym cukrem. Cukier lodowcowy dostarcza specyficzną, okrągłą, karmelową słodycz, która nie atakuje języka, lecz subtelnie scala smaki słone z sosem rybnym.
Czy zupa pho jest zdrowa? Aspekty prozdrowotne
Bez wątpienia, tak. Zupa pho może być doskonałym uzupełnieniem zbilansowanej diety. Dzięki wolnemu gotowaniu kości jest potężną bombą pełną naturalnego kolagenu. Kolagen, po przekształceniu w żelatynę i wchłonięciu przez organizm, wspiera zdrowie i elastyczność stawów, poprawia wygląd i kondycję skóry, a także jest błogosławieństwem dla błon śluzowych żołądka oraz całego układu pokarmowego.
Ponadto świeże zioła, które wrzucamy bezpośrednio do miski (kolendra, tajska bazylia, czasem mięta pieprzowa) są źródłem antyoksydantów i wspierają trawienie cięższych dań. Imbir – opalany i wygotowywany godzinami w wodzie – posiada silne właściwości przeciwzapalne i rozgrzewające. Sam makaron ryżowy bánh phở jest z kolei całkowicie wolny od glutenu, dzięki czemu po posiłku nie mamy uczucia charakterystycznej ociężałości, z jaką spotykamy się po porcji tradycyjnych, pszennych makaronów.
Etykieta jedzenia – jak poprawnie jeść pho?
Wiele osób zasiadając do miski tej wspaniałej zupy po raz pierwszy, zastanawia się jak zaatakować plątaninę makaronu, ziół i bulionu. Prawidłowy sposób to technika dwóch rąk. W prawej dłoni (jeśli jesteś praworęczny) zawsze trzymasz drewniane pałeczki, którymi wyciągasz z miski makaron i mięso. W lewej dłoni trzymasz płaską, szeroką łyżkę (często azjatycką, porcelanową). Co istotne, nie kroimy i nie gryziemy makaronu w połowie! Jest to nieeleganckie. Długi makaron uważa się w Azji za symbol długowieczności, dlatego wciągamy go bez skrępowania. Głośne siorbanie jest całkowicie akceptowalne, ponieważ wprowadzanie powietrza podczas zasysania makaronu chłodzi go i pozwala na głębsze doznanie smaków przez kubki smakowe (proces aeracji, podobny do tego podczas degustacji wina).
Różne oblicza wietnamskiej klasyki
Mimo że najpopularniejszym formatem na całym świecie jest tradycyjna, wołowa Phở Bò, potrawa ta doczekała się wspaniałych i nie mniej smacznych wariacji:
- Phở Gà (Pho z kurczakiem): Powstała w latach 30. XX wieku w odpowiedzi na dekret wietnamskiego rządu (pod kontrolą francuską), który ograniczył zabijanie i sprzedaż wołowiny. Sprzedawcy błyskawicznie zamienili kości wołowe na kury, korpusy i łapki. Profil przypraw w Pho Ga pozostaje zbliżony (choć z mniejszą ilością czarnego kardamonu i anyżu), a na dnie miski ląduje delikatnie poszarpane udo i pierś kurczaka. Jest to wersja lżejsza, idealna w stanach przeziębienia.
- Phở Chay (Pho Wegańskie): Cudowna odpowiedź dla osób rezygnujących ze składników odzwierzęcych. Baza takiego bulionu przygotowywana jest na opiekanym czosnku, jabłkach, rzodkwi daikon, opalonej cebuli i grzybach shiitake, a następnie okraszana tymi samymi orientalnymi przyprawami korzennymi. Zamiast sosu rybnego używa się do doprawiania wysokiej jakości sosu sojowego jasnego lub rzemieślniczych wegańskich odpowiedników. Jako wkładka białkowa występuje podsmażone na głębokim tłuszczu tofu lub plastry imitacji mięsa „seitan”.
- Phở Tái Lăn (Smażona wołowina w bulionie): Specyficzna odmiana znana w Północnym Wietnamie. Wołowina do tej wersji nie jest tylko parzona gorącym bulionem jak w Phở Bò Tái. Zamiast tego jest gwałtownie smażona w woku przez ułamek sekundy na bardzo gorącym tłuszczu z ogromną ilością czosnku. Następnie tę smażoną miksturę układa się na makaronie i zalewa bulionem. Tłuszcz, który wytopił się z woka unosi się na powierzchni, tworząc niesamowicie bogatą strukturę zupy.
Podsumowując – w tej misce tkwi magia włożonej w nią pracy, starannego doboru kości i czasu, którego żaden skrót technologiczny czy kostka rosołowa w proszku nie są w stanie naśladować. Spróbuj choć raz złożyć to danie samodzielnie, dając bulionowi całe 8 godzin, by oddał pełnię swoich cudów. Nieważne czy jesz pho w deszczowe popołudnie, czy dla postawienia na nogi w leniwy poranek, odrobina Wietnamu we własnej kuchni zawsze wprowadzi element orientalnej podróży i satysfakcji. Smacznego!


Bardzo inspirujący tekst. To świetny przykład dobrego dziennikarstwa/pisania. Pozdrowienia dla autora!
Bardzo wartościowy artykuł. Widać, że temat jest Ci bliski. Pozdrowienia dla autora!